30 kwietnia 2026

Krystian Kopłon

krystian kopłonFot. Paulina Duda 

Krystian Kapłon – student architektury i mistrz ampfootballu 

Twoja przygoda z piłką rozpoczęła się jak byłeś dzieckiem, trenowałeś w klubach Nowego Targu i Białki Tatrzańskiej. Pewnego dnia sędzia nie dopuścił cię do zagrania meczu, sytuacja się powtórzyła na kolejnym spotkaniu i następnym. Jednak nie poddałeś się i znalazłeś idealny zamiennik – amp futbol, czyli piłkę nożną dla osób z niepełnosprawnościami. Jak to jest grać, jako jedyny o kulach, wśród osób bez żadnych niepełnosprawności? Czy mógłbyś porównać ze sobą te dwa sporty? 

Nie wydaje mi się, żebym mógł porównać jakikolwiek pełnosprawny sport do sportu osób niepełnosprawnych. Ze względu na to, że są to całkowicie inne warunki. Trenujesz z dzieciakami, które tak naprawdę dopiero po pewnym czasie uczą się pewnych rzeczy. Bawisz się na WF i trener rzuci ci piłkę i nie masz żadnych podstaw żeby podnosić swoje umiejętności. A jednak w momencie gdy zacząłem grać w amp futbol bardzo szybko doszedłem do seniorów, to była zaledwie kwestia miesiąca, gdzie po jednym obozie juniorskim powiedzieli mi, że bez sensu żebym trenował z juniorami i przerzucili mnie od razu do seniorów. Czyli w wieku 14 lat już trenowałem z seniorami i fakt to już jest duża różnica porównując juniorską piłkę do seniorskiej. Tam przede wszystkim musisz myśleć, musisz wiedzieć co chcesz zrobić i to po pewnym czasie staje się twoim automatyzmem, więc myślę, że jeden sport z drugim jest nie bardzo porównywalny. Gdybym stracił nogę teraz, w tym wieku, kiedy wchodzisz do seniorskiej piłki to tak, byłbym w stanie to porównać. 

 Jak wyglądają treningi drużyny amp futbolowej, co je wyróżnia od tych z osobami pełnosprawnymi? 

Tak, jak w normalnym sporcie, masz pre-season czyli to co jest teraz, ten czas przygotowawczy. Głównie skupiamy się na siłowni, na swojej motoryce, dopiero później wkraczasz na kolejne etapy, czyli od stycznia wracamy do treningu piłkarskiego, wszystko to samo co w z pełnosprawnej piłce, tylko szybciej.  

Zauważyłam, że bardzo szybko poruszasz się o kulach, nawet szybciej niż ja z obiema nogami. 

Całe życie chodzę o kulach i myślę, że to jest kwestia tego, że jest to dla mnie naturalny sposób. W wielu aspektach jest dosyć pomocny, kule zawsze pomagają we wsparciu, czy balansie czy koordynacji. I myślę, że właśnie przez to mój naturalny chód wygląda inaczej, jest trochę bardziej skoordynowany.  

W zeszłym miesiącu odbywały się mistrzostwa świata w amp futbolu, jak oceniasz poziom reprezentacji Polski na arenie międzynarodowej? Jak wyglądały do nich przygotowania? 

Byliśmy świetnie przygotowani, bo trzeba przyznać, że nigdy w życiu nie przepracowaliśmy tak dobrze okresu przygotowawczego, jak do tych mistrzostw. Niestety myślę, że byliśmy trochę zmęczeni, ostatnie zgrupowanie zakończyło się dzień przed wylotem. Wróciliśmy w niedzielę do domu, w poniedziałek mieliśmy jeden dzień wolnego, czyli 2 dni przed wylotem i we wtorek rano już byliśmy w samolotach i lecieliśmy z Warszawy do Turcji. Mieliśmy za mało odpoczynku na to, żeby dojść do siebie po wyczerpującym zgrupowaniu, bo to jednak było tygodniowe zgrupowanie i później od razu zaczęliśmy mistrzostwa. Mieliśmy tam bodajże 3 dni na aklimatyzację i myślę, że na tle innych drużyn graliśmy dobre mecze i graliśmy słabe mecze. I myślę że po prostu nie dojechaliśmy mentalnie, czuliśmy się zmęczeni i nie potrafiliśmy tego przezwyciężyć pomimo tego, że gdzieś nasz organizm już w jakiś sposób odpoczywał przez kilka dni, ale nie było to wystarczające. W zasadzie od razu po pierwszym meczu zaczęły się problemy z naszymi organizmami, ja przez cały turniej grałem z problemami barków, więc to już pokazuje, że jeśli ja mam problem będąc w takiej formie, tak dobrze przygotowany, to jest naprawdę ciężko. Mieliśmy długi sezon, zaczęliśmy w marcu a skończyliśmy teraz w listopadzie, więc bardzo długo. 

Czy przytrafiły ci się jakieś kontuzje? 

U nas kluczowa jest przede wszystkim obręcz barkowa, mamy bardzo duże obciążenia na barkach przez to, że biegamy o kulach. Staramy się przede wszystkim chodzić o tych kulach jak najwięcej, więc nasze barki są eksploatowane przez cały czas, przez cały okres naszego życia.  To nie jest tak, że tylko wychodzimy na trening o kulach, ale tak samo o nich chodzimy. W momencie kiedy łapiesz kontuzję, głównie to są przeciążenia, jakieś przesilenia, ponaciągane mięśnie, delikatne naderwania i to się później drąży przez cały sezon. Poważniejszych kontuzji mamy sporo, bo to jest piłka, więc to jest normalne, poskręcane kostki, połamane kości śródstopia. Ja 3 sezony temu miałem zmęczeniowe pęknięcie kości śródstopia, czyli od samego treningu pękła mi kość w stopie i to jest jedyna stopa, cały ciężar opierasz na niej, więc nie możesz wyleczyć tego tak szybko jak normalnie ze względu na to, że cały czas chodzisz na jednej nodze.  Z moich poważniejszych kontuzji miałem jeszcze pękniętą łopatkę, też podczas meczu, więc nic takiego strasznego. Moi koledzy mogą się wypowiedzieć na ten temat z dużo szerszym doświadczeniem,  ze względu na to, że na przykład Kamil Grygiel miał połamaną stopę całkowicie, właśnie na meczu i prawie rok dochodził do siebie. Mój kolega z drużyny Przemek Fajtanowski też ratuje swojego Achillesa i swój staw skokowy ze względu na to, że też został trochę pokiereszowany na meczu. To są takie kontuzje, które są nieodłączną częścią sportu.  

W amp futbolu najmocniejszą ligą jest Turcja, nie jednokrotnie dostawałeś stamtąd oferty. Czy rozważasz przejście do tamtej drużyny, czy jednak planujesz zostać w Polskiej kadrze? 

Rozważam cały czas, w tym momencie nawet zastanawiam się nad tym czy nie wziąć udziału w erasmusie i pojechać właśnie tam na pół sezonu. Praktycznie 2 razy w tygodniu dostaję wiadomości od nich czy na pewno nie chciałbym przejść. Teraz okienko transferowe się zamknęło, więc uspokoiły się telefony i wiadomości, aczkolwiek nadal jestem cały czas informowany, że bardzo chcieliby żebym tam przeszedł. Przede wszystkim dla mnie nauka jest w tym momencie na pierwszym miejscu, ze względu na to że nigdy w życiu nie poświęcałem tyle czasu na naukę co teraz. Myślę, że będzie to progresowało, bo to czas najwyższy żeby pozmieniać priorytety. 

Twoja kariera dynamicznie się rozwija, trafiłeś do kadry Polski, bierzesz udział w światowych mistrzostwach, czy masz jeszcze jakieś cele do osiągnięcia?  

Przede wszystkim chciałbym zdobyć te mistrzostwa, zaczynając od mistrzostw Europy, które będą za 2 lata, później mistrzostwa świata. To są złote krążki, na które każdy czeka. W tym roku była Liga Mistrzów, byliśmy blisko żeby ją wygrać, przegraliśmy w finale. W tym sezonie jest plan, żeby ją zdobyć i żeby wrócić ze złotym medalem i pucharem do domu, tutaj do Polski. Stopniowo wchodzić na coraz wyższy etap swoich możliwości, bo to przede wszystkim robimy po to, żeby się rozwijać.   

Chciałabym się jeszcze skupić na twojej osobie. Poza graniem w piłkę studiujesz architekturę, czy wiążesz przyszłość z tym kierunkiem, czy jednak chciałbyś rozwijać karierę amp futbolową? 

Grać w piłkę mogę do pewnego wieku. W Polsce nie jesteś w stanie wyżyć, nie jestem w stanie sobie zapewnić tak pewnej przyszłości ze sportu, jak z pracy. Nie ma opcji żebym grał całe życie, nie patrząc na swoją edukację. Muszę mieć coś co będę robił w trakcie grania w piłkę, żeby mieć później za co żyć. W tym momencie jest to mój sposób na życie, ja się z tego utrzymuję i to jest moje główne  źródło dochodów. Nie zarabiam setek tysięcy, żebym mógł odłożyć pieniądze na starość, żyje się tak normalnie, mogę sobie pozwolić na fajne rzeczy grając w piłkę tylko i wyłącznie. Dzięki temu mam czas właśnie na to, że nie muszę chodzić do pracy i studiować równocześnie tylko mogę trenować, mogę studiować i rozwijać się na tym obszarze, który z zasadzie z tygodnia na tydzień jara mnie coraz bardziej. W tamtym roku zrobiłem sobie urlop dziekański bo potrzebowałem odpocząć i skupić się na jednej rzeczy. W tym momencie z tygodnia na tydzień siedzenie przed tym komputerem coraz bardziej mnie jara. Nigdy w życiu nie myślałem, że będę siedzieć w architekturze jakoś mega bardzo, bo mam plany jednak na później. Może zostanę jednak przy tym, fajne to jest. Bardzo chciałbym po skończeniu pierwszego etapu studiów polecieć do Monachium na projektowanie samochodów albo jachtów. To jest coś co na początku trochę bardziej nie jarało. Ze względu na to, że ja bardzo dużo podróżuję uwielbiam pływać, mój tata miał kilka łódek i zawsze jeździliśmy i pływaliśmy na tych łodziach. W tym momencie nie mam czasu na to, aczkolwiek znam sporo osób, które zajmują się projektowaniem jachtów i widzę w jaki sposób oni łączą swoje pasje. Oni bardzo dużo podróżują i mają fun z projektowania, czyli żyją z tego co kochają i właśnie to też chciałbym, żeby po prostu nie robić czegoś coś czego nie chciałbym w życiu robić i być takim niewolnikiem, tylko robić to co mnie jara. 

 Jak udaje ci się łączyć treningi ze studiami? 

Nie jest tak źle, trenujemy 3 razy w tygodniu, akurat mamy idealny plan zajęć pod moje treningi, więc nie mam się o co martwić. Myślę, że najgorsze są wyjazdy, bo jednak sama doskonale wiesz, że jak sama  gdzieś wyjeżdżasz na weekend to masz praktycznie 3 dni pracy z głowy i to jest najcięższe, bo później trzeba to nadrabiać. Teraz wyjazdów już żadnych nie mam, więc na spokojnie mogę się skupić na studiach.  

A jak sytuacja wygląda w przypadku wyjazdów trwających dłużej niż 3 dni?  

W ciągu semestru takich wyjazdów jest może 3 max, więc i tak to jest sporo, trwają jakieś 3 lub 4 tygodnie. Bardzo się cieszę z tego, profesorzy są bardzo wyrozumiali i wiedzą, że to jest coś ważnego dla mnie i nie zabraniają mi tego, przede wszystkim proszą o informację i mogę bez żadnego problemu lecieć. 

 Chciałabym ci jeszcze zadać pytanie poniekąd związane z kierunkiem twoich studiów. Gdybyś mógł coś zmienić na naszej uczelni pod kątem dostosowania dla osób z niepełnosprawnościami, co by to było? 

Dzisiaj mieliśmy idealne zajęcia pod to, bo mieliśmy warsztaty. Z mojej perspektywy ja nie zauważam takich rzeczy, które niepełnosprawna osoba potrzebuje. Całe życie sobie z tym radzę. Musisz się przystosować do ośrodka, w którym żyjesz. Całe życie chodziłem do normalnej szkoły, gdzie były schody, nie było windy trzeba było chodzić po tych schodach. Mieliśmy niektóre zajęcia na najwyższym piętrze, a ja nie miałem z tym problemu. Aczkolwiek dzisiaj moi znajomi podsunęli mi bardzo ważną myśl. Przydałaby się rampa do wyjazdu na wózkach do głównego wejścia, żeby nie trzeba było wchodzić bocznymi. To jest coś, czego inni nie dostrzegają, bo nikt z nas nie chodzi tamtędy i nie zauważałem tego wcześniej. Chodniki przy parkingach mogłyby być wyrównane w końcu, czasem się potykam o nie kulami.  

Jesteś bardzo aktywną osobą, grasz w piłkę, chodzisz po górach, ale czy mimo tego spotykasz się jeszcze z jakimiś barierami, czy są rzeczy, które sprawiają ci trudności? 

Uwielbiam chodzić po górach i są szczyty, których jeszcze nie zdobyłem i jeszcze nie znalazłem sposobu na to żeby je zdobyć. W tamten weekend moi znajomi proponowali mi, żebyśmy pojechali na ferraty na Słowację, ale to jest miejsce, na które o kulach nie byłbym w stanie wyjść, ze względu na to, że tam są łańcuchy, drabiny i tak dalej. Ale znajdę na to sposób, właśnie o to chodzi w życiu, żeby za każdym razem szukać sobie swoich możliwości i swojego sposobu na to, żeby do czegoś dojść. Jeśli twoim celem jest zdobycie szczytu idziesz i robisz, wszystko żeby go zdobyć nieważne czy masz możliwość czy nie masz możliwości. l to jest w pewnym sensie strach, jak się czegoś boisz to cię to blokuje do momentu jak nie przeskoczysz tej blokady, to nie dojdziesz do swojego celu. Myślę, że góry bardzo mocno tego uczą, że dojście na szczyt zajmuje ci dużo więcej czasu i w zasadzie dużo więcej siły tracisz na to, żeby wymyśleć sposób na to jak się tam dostać, niż cała droga. I to jest najpiękniejsze w tym wszystkim, to jest najpiękniejsza część natury, że skłania do tego żeby myśleć. 

Czy masz swój ulubiony szczyt? 

Ja uwielbiam Tatry zachodnie, są przepiękne, to jest całkowicie inny klimat jak za każdym razem idę gdzieś tam z moją mamą. Szczytów nie podam, ze względu na to, że ja tam tylko chodzę nie zapamiętuję jaka była tabliczka. Jak widzę znak, to mówię „O Jezus, jeszcze 1,5 kilometra”. Z jednej strony bardzo kocham chodzić po górach, ale nie przywiązuję uwagi do tego, w którym miejscu jestem. Tego mnie nauczył mój tata, że jak spędzasz czas z naturą robisz wszystko, żeby spędzać czas z naturą. W ten weekend moi rodzice zrobi 28 km, więc to jest taka optymalna trasa właśnie po Tatrach zachodnich.  Zdobyli kilka szczytów, jak zobaczyłem, gdzie byli ja mówię „jesteście chorzy, naprawdę”. Aczkolwiek oni też mega się tym jarają. Mój ulubiony szczyt, byłem na Rysach. To jest najcięższy szczyt, jaki zdobyłem i szczyt, który nauczył mnie najbardziej pokory. Podchodziłem 3 razy do tego, żeby zdobyć ten szczyt. Za pierwszym razem się totalnie nie udało, za 2 razem była beznadziejna pogoda i musiałem wracać. Za 3 razem mówię, jak teraz nie wejdę, to nie wyjdę już nigdy. To motto kieruje mną przez całe życie.  

Piękne motto, dziękuję za udzielenie wywiadu i życzę ci kolejnych sukcesów. 

 

Więcej informacji o drużynowych sukcesach Krystiana na stronie: 

https://amp.wisla.krakow.pl/