Magdalena Stożenko – Polak
Założycielka fundacji Places i organizatorka UNIfestu, czyli Festiwalu Projektowania Uniwersalnego. Doktorantka Politechniki Krakowskiej. Kobieta, której misją jest dostarczanie dostępności.
Skąd w ogóle pomysł na fundację?
Poznałyśmy się z moją wspólniczką w ramach międzynarodowych warsztatów zajmujących się architekturą i designem (Meeting of Design Students). Byłyśmy razem na warsztatach w Libanie i stwierdziłyśmy po nich, że chcemy takie warsztaty zrobić w Polsce. A, żeby zrobić warsztaty w Polsce, potrzebowałyśmy jakiegokolwiek ciała, jednostki prawnej. W 2019 roku założyłyśmy fundację, żeby móc organizować międzynarodowe warsztaty o architekturze i designie.Planowo miałyśmy je zorganizować w 2020 r, ale niespodziewanie przyszła pandemia i trzeba było je odwołać.Rok później mimo przeciwności zorganizowałyśmy mniejsze warsztaty dla prawie 70 uczestników z 15 krajów. Przez dwa tygodnie młodzi projektanci i studenci budowali, bawili się i integrowali i poznawali polską i śląską kulturę.. Skończyłyśmy te warsztaty i została nam fundacja.
Kończyłam wtedy studia podyplomowe, więc pojawił się pomysł, że jeśli ja już w tej dostępności siedzę – to zmienimy trochę profil fundacji. Zajmiemy się edukacją pod kątem dostępności. Wymyśliłyśmy festiwal projektowania uniwersalnego i zaczęłyśmy pracować z dziećmi, młodzieżą, projektantami i urzędnikami pod kątem dostępności.
Czym jest UNIfest.?
Jest to festiwal projektowania uniwersalnego, którego pierwsza edycja odbyła się w Krakowie.
UNIfest to intensywne, dwudniowe wydarzenie edukacyjno-projektowe poświęcone dostępności i projektowaniu uniwersalnemu. Składa się z warsztatów, wykładów i spotkań z ekspertami. Jego sercem jest sprint projektowy, podczas którego interdyscyplinarne zespoły – złożone z projektantów, studentów i praktyków – pracują nad realnymi wyzwaniami związanymi z dostępnością – to intensywne 20 h pracy. To wydarzenie podczas którego rozwiązania tworzone są wspólnie z osobami z niepełnosprawnościami – samorzecznikami i konsultantami. Dzięki ich udziałowi możliwe jest natychmiastowe testowanie prototypów, zbieranie informacji zwrotnych i doskonalenie projektów w czasie rzeczywistym.
W tym roku ponownie spotkamy się w Małopolskim Centrum Nauki – Cogiteon 3-5 października. A dodatkowo już mamy kolejną propozycję by organizować edycję wiosenną w Łodzi. Naszym celem jest organizacja corocznego festiwalu przez kolejne co najmniej 35 lat!
Jakie są wyzwania podczas organizacji takich wydarzeń?
W tym momencie organizujemy tylko konferencje i dwudniowe warsztaty, ale przez cały czas muszą być tłumaczki PJM-u. Sam koszt tłumaczy jest już bardzo wysoki. Dochodzą do tego kwestie innych dostępności. W wielu miejscach nie możemy czegoś zorganizować, bo miejsce też musi być dostępne architektonicznie.. Niektóre miejsca nam proponują: chodźcie do nas, zróbcie warsztaty u nas. My niestety musimy odmówić, pomimo tego, że bardzo byśmy chciały, ale jest niedostępnie. Nie mogę zrobić festiwalu dostępności na pierwszym piętrze budynku, gdzie wchodzi się po wąskich schodach.
Prowadziłaś zajęcia z projektowania uniwersalnego na Politechnice Krakowskiej, jakie są twoje odczucia w temacie tych zajęć?
Zajęcia są dodatkiem w ramach innych przedmiotów, ale są to zajęcia obowiązkowe dla wszystkich, co jest super. Co do odczuć studentów, mam wrażenie, że jest tak pół na pół. Połowa z nich rozumie cel zajęć, zaczyna o tym myśleć. A druga połowa myśli, że te zajęcia są bez sensu, na co mi to. Część z nich oczywiście nie okazuje tego wprost, wie, że oczekuje się większej empatii. Ale wystarczy zadać jedno dodatkowe pytanie i widać, że to nie jest temat dla nich.
Największa zmiana następuje jak już siądą na wózek i sami się przejadą, wtedy faktycznie zauważają, że jest trudniej, że dodatkowe 2cm progu robi różnice, że ciężej się drzwi otwiera. Miałam też takich studentów, którzy się bali, pytali czy im “to” nie zostanie, jeśli usiądą na wózku. Byłam w szoku, że dalej są takie zabobony wśród studentów.
Jak architekci postrzegają tematykę dostępności w projektowaniu?
Jest grupa architektów, która architekturę postrzega jako zawód zaufania społecznego, wiedzą wtedy, że dostępność jest ważna dla każdego z nas. Jednak sporo architektów dalej ma tą dostępność gdzieś. I o ile wiedzą, że przepisów pożarowych nie obejdą bokiem, o tyle przepisy o dostępności obchodzą jak tylko mogą, ciągle kombinują.
Jak wyglądają audyty dostępności, które wykonujesz?
Sam proces audytowania przebiega w formie formularza tak zwanej matrycy audytorskiej. Ja wolę mieć ją jako ankietę na telefonie bo wtedy aplikacja wczytuje zdjęcia i automatycznie daje odpowiedzi na pytania. Jednak często w projektach z uczelniami pracuję na kartkach papieru, chodząc po obiekcie z dużym segregatorem.Audytujemy budynek od parkingu lub dojścia z najbliższego przystanku autobusowego lub tramwajowego. Sprawdzamy, gdzie jest najbliższy przystanek, jaka jest najbliższa możliwość dostania się do obiektu komunikacją miejską. Następnie sprawdzamy, jaka jest ta trasa dojścia, czy na tej trasie są ścieżki prowadzące, czy są obniżenia krawężników, czy nie ma żadnych schodów, jaka jest nawierzchnia, czy jest równa itd. Następnie przechodzimy do parkingu, sprawdzamy ile jest miejsc parkingowych, a ile z nich jest dostępnych dla OzN, ważne jest czy jesteśmy w stanie z tego parkingu wygodnie dojść do budynku. Najczęstszym błędem jest brak obniżonego krawężnika z parkingu na chodnik. Zanim dojdziemy do drzwi audytowanego budynku odpowiadamy już na ponad 60 pytań.
Wchodząc budynku musimy sprawdzić jak wygląda wejście, czy ma zachowane wymiary, jakie są szerokości, jaki jest próg, jak są otwierane drzwi, czy są odpowiednio oznaczone, czy jest domofon. Sprawdzamy na jakiej wysokości jest domofon, czy przyciski są oznaczone wizualnie, czy są oznaczone dotykowo, czy jest tylko oznaczona piątka, czy wszystkie przyciski są oznaczone brajlem. Często są dwa osobne wejścia i osoby z niepełnosprawnościami muszą jechać od tyłu. Czasami nawet takie wejście nie jest oznakowane. Każde takie niedociągnięcie to kolejne uwagi w raporcie z audytu.
Następnie sprawdzamy czy wszędzie jest zachowana przestrzeń manewrowa. Architekci często myślą, że to jest tylko płaski kwadrat 1,5 m na 1,5 m w posadzce, w formie 2D. Przestrzeń manewrowa ma mieć trzy wymiary, powinna ona sięgać 210cm ponad posadzkę i nic nie może wkraczać w tą przestrzeń.
W przedsionku nawet mierzymy średnicę otworów w wycieraczce, żeby sprawdzić, czy na pewno nic w nich nie utknie, czy nie zahaczymy laską lub kulą. Audyt trwa długo i przechodzimy przez każde pomieszczenie, sprawdzamy każde oznaczenie, schody, każdą toaletę itd.
Jakie budynki najczęściej audytujesz?
Mamy dużo szkół i uczelni. Tam trzeba sprawdzić czy tablica jest na dobrej wysokości, czy są zasłony lub żaluzje. W audycie nie sprawdzamy tylko dostępności takiej czysto architektonicznej pod kątem ruchu, ale też na przykład możliwości olśnienia. W każdym pomieszczeniu musi być odpowiedni kontrast ścian do podłogi.
Najwięcej czasu spędza się na klatkach schodowych, w szatniach, w windzie, no i w toaletach, bo tam zawsze jest najwięcej błędów.
W jaki sposób starasz się edukować społeczeństwo?
Na instagramie fundacji prowadzimy czwartkowy cykl “dobrze zaprojektowane”, tam pokazujemy dobre, projekty. Najczęściej są to projekty z wzornictwa przemysłowego, niż całe przestrzenie. Prowadzimy to jako relację na Instagramie, która jest trochę spowolniona. Nie każdy może sobie przetrzymać relację, dlatego powtarzamy część slajdów, na których jest dużo tekstu, żeby on się dłużej wyświetlał. Dodatkowo w poniedzialki z racji na mniej pozytywny nastrój tego dnia – pokazujemy “monday Faile” sytuacje gdzie dostępność się nie udała… Prowadzimy warsztaty, piszemy bloga, bierzemy udział w konferencjach i festiwalach designu.
Czym się teraz głównie zajmujesz?
Głównie działam w fundacji w formie konsultacji, gdzie sprawdzam i konsultuję projekty. Mamy teraz dużo inwestycji, przez projekt “Dostępna Uczelnia”. Są to przebudowy lub całe obiekty, w których sprawdzam dokumentację techniczną. Często inwestor zwraca się do architekta o dostępność w obiekcie, a ten nie zawsze uwzględni wszystkie przepisy dotyczące dostępności, potem przychodzi do nas i my wytykamy błędy. Miałam taką sytuację, że miałam audyt na uczelni, pani z dumą pokazuje mi toaletę, którą niedawno zrobili. Otwieram drzwi, a w środku wszystko jest źle zaprojektowane. Pytam się, kiedy ją zrobiłyście i ile zapłaciliście? Ale niestety mój jedyny komentarz wtedy to: No to od nowa będziecie ją robić…
Dla kogo są przeznaczone szkolenia, które prowadzi twoja fundacja?
Szkolenia prowadzę głównie dla młodzieży, dzieci i urzędników np. dla Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego, lub projektantów i studentów, ale są też edukatorzy z ośrodków kultury lub ośrodków.
W naszym wyposażeniu mamy trzy wózki (aktywny/półaktywny, ortopedyczny, dziecięcy aktywny). Mamy laski, symulatory starości, rękawice symulujące drżenie rąk Na podstawie takich doświadczeń dzieciaki lub projektanci i studenci budują własne miasto, projekty, tworzą własne przestrzenie i dzięki temu uczą się wrażliwości.
Co uważasz o podejściu deweloperów do dostępności?
Dostępność nie tylko w deweloperce, ale w tych wszystkich publicznych obiektach jest, ale zazwyczaj padają pytania: po co? dla kogo to potrzebne? kto to zapłaci? z tego nikt nie korzysta… i słyszy się te komentarze, że do nas “tacy” nie przychodzą. Deweloperka nastawiona jest tylko na zysk, czyli wyciągnięcie jak najwięcej się da, z jak najmniejszej przestrzeni. Jeśli projektujemy obiekty publiczne, to powinny mieć one trochę inne priorytety jednak dalej padają wcześniejsze pytania, po co to komu potrzebne?
Twoim hobby jest stolarstwo, czy wykorzystujesz je w pracy?
Kiedyś prowadziłyśmy warsztaty stolarskie. Pakowałam wtedy na swojego busa podstawowe maszyny, ukośnice, wiertarki itp. W Kłodzku prowadziłyśmy warsztaty z dzieciakami 11/12 lat, budowaliśmy donice miejskie i ławki. Takie warsztaty dużo dają świadomości, tego czym ta architektura i design faktycznie jest. To jest też okazja, żeby projekty, które wcześniej były tylko na kartce, postawić własnymi rękami. Wcześniej pracowałyśmy też, że studentami – to ważne by architekt kończąc studia wiedział realnie jak połączyć dwie deski ze sobą, jak przenieść projekt z kartki na coś co może obok niego stanąć.
Obecnie stolarka to w głównej mierze mój sposób na oderwanie się od stresu i codzienności. Ale wykorzystuje też to do budowy elementów na warsztaty, toru przeszkód do jazdy wózkiem itp.
Czy macie jeszcze jakieś inicjatywy w planach?
Chcemy założyć podcast “Typiarki od dostępności”. Chcemy mówić o dostępności, gadać, komentować i krytykować, zabawiać. To też jest nasz plan na najbliższe dwa lata. Mamy już wstępny zarys, trzeba rozmawiać o takich kontrowersjach, jak “star”architekci, i dziadersi, którzy cały czas burzą się gdzie im wciskamy tą dostępność. Chcemy mówić czym jest estetyka i czy da się robić dostępność estetycznie? Jakie są narzędzia, żeby walczyć z barierami? Ale znowu to jest spory koszt, który musimy ponieść, bo chcemy, żeby każdy podcast był tłumaczony na PJM, czyli żeby stworzyć wersję wideo z tłumaczeniem. To plan na kolejny rok z pewnością 🙂
Obecnie projektujemy wystawę dla Muzuem Architektury we Wrocławiu, jesteśmy ekspertkami w innowacji społecznej fundacji Kulawa Warszawa, przygotowujemy materiały merytoryczne dla SWPS w ramach projektu Uczelnia coraz bardziej dostępna. Każdy miesiąc to nowe projekty i nowe działania.


